środa, 29 grudnia 2010

Róża Górska - malarstwo

"Depresja"







    Depresja jest chorobą, chorobą bardzo poważną. Przewlekłym schorzeniem, wymagającym długotrwałego leczenia. Dawniej twierdzono, że złe samo poczucie, smutek jest niczym innym jak zwykłym wahaniem nastrojów. Czymś co przechodzi z czasem. Niestety zachorowalność na nią coraz bardziej się zwiększa. Niepokojące jest to, iż na tę chorobę, która przypisywana jest osobom starszym, chorują także ludzie młodzi. Depresja niesie za sobą tragedie już nie tylko jednego człowieka, ale również jego rodziny, przyjaciół.    
     Depresja jest wielkim cierpieniem dla chorego- nie potrafi on cieszyć się życiem, wykonywać pracy zawodowej, a najprostsze czynności sprawiają mu ogromną trudność. Chory zmusza się do pracy, a kłopoty z koncentracją powodują, że skarży się on na osłabienie pamięci, poczucie niskiej wartości, bezradność. Lęk i ogromne poczucie winy, który jest nieodłącznym objawem depresji często powodują pojawienie się myśli i tendencji samobójczych.
    Przyczyny tkwią zarówno w psychice, jak i problemach zawodowych, rodzinnych. Codziennie przygniatają nas nowe problemy, z jednymi radzimy sobie lepiej, z drugimi gorzej, zatracamy się w pracy, zapominając przy tym o bliskich, o sobie i swym zdrowiu. Albo szukamy pracy, przechodząc kolejne próby, porażki, popadamy w coraz większe przygnębienie, często tłumimy uczucia, które kumulują, tworząc bombę chorobową. Zmęczeni życiem, szukamy rozwiązań nie w tych miejscach gdzie trzeba – być może nie ma takich miejsc?! Jesteśmy sami, nikt nas nie rozumie, nikt już nie może nam pomóc. Zaczynamy myśleć tak codziennie?  To może być depresja.    
    W swoich pracach malarskich podjęłam próbę zobrazowania stanów depresyjnych jakich  może doświadczać młoda osoba. Nie było to łatwe zadanie, gdyż depresja dotyka głównie sfery psychicznej, wnika w głąb, paraliżując ją. Powoduje destrukcje myśli, duszy, ciała. Nie pozwala żyć.
    Poprzez studium twarzy modelki, gestów, chciałam pokazać jak ta choroba  tkwi głęboko, to, że człowiek cierpiący na depresję jest więźniem we własnym ciele, głowie- umyśle. A często chowa się pod maską kolorów. Nie jest widoczna w świecie, w którym nie ma miejsca na smutki i troski. Niewidoczna do czasu.

 Róża Górska

Barbara Przywara - rzeźba

"Kobieta"




     Inspiracją i tematem mojej pracy jest kobieta. Niezwykle wrażliwa, a jednocześnie silna i pełna energii. Mimo, że jest to temat wiele razy już poruszany w sztuce i może niektórym wydawać się prosty, ja uważam, że jest głęboki i tajemniczy, i można w nim za każdym odkrywać coś nowego.
Kobieta, którą chcę pokazać, to kobieta w ruchu, może w geście tanecznym. Pragnę w swojej pracy pokazać piękno kobiety, jej delikatność i subtelność.

Właśnie dzisiaj, kiedy kobieta jest coraz mniej kobieca, kiedy chce upodobnić się do mężczyzny, pracować w jego zawodach, pełnić te same funkcje. Chcę zatrzymać się nad tym, że jakakolwiek byłaby kobieta w swoim zawodzie, zainteresowaniach, pasjach, zawsze pragnie być podziwiana – za osiągnięcia, za to kim jest, za to jaka jest. W świecie w jakim żyje kobieta, tam gdzie się porusza, gdzie spędza czas, zawsze tak naprawdę chce być piękna i tak traktowana, nie jako obiekt pożądania, ale jako piękna kobieta, po prostu.
Kiedy kobieta jest piękna?
Kiedy ma możliwość osobistego rozwoju, pasję, w której spełnia pragnienia swojej duszy. Kiedy ma zawód dający wiele zadowolenia, satysfakcji i perspektywy na przyszłość. Kiedy stoi obok niej mężczyzna, który ją kocha i daje poczucie bezpieczeństwa.
Kiedy kobieta jest szczęśliwa, wtedy jest piękna.

Barbara Przywara

wtorek, 28 grudnia 2010

Klaudia Grygierczyk - rysunek

"Miasto"




      Na ostateczny wybór tematu i formę realizacji podjętej przeze mnie pracy dyplomowej wpłynęło kilka zasadniczych czynników. Znaczące było dla mnie zainteresowanie historią oraz pojęcie miasta, które jest niezwykle szerokie. Oscyluje ono już obok ludów koczowniczych, które z potrzeby stabilizacji, bezpieczeństwa oswoili i zapanowali nad określonym obszarem, tworząc własną organizację. Wielkie osady zaczęły przekształcać się w miasta z centralnie usytuowanym rynkiem, jako częścią publiczną przeznaczoną na wielkie zgromadzenia. Ta forma przetrwała do dziś.
Miasto jest zmieniającym się i rozszerzającym w niezwykłym tempie tworem, przechodzącym niejednokrotnie w olbrzymie aglomeracje. Stanowi ono jednak nie tylko encyklopedyczne pojęcie, jest czymś więcej.
Analizując i wgłębiając się w zapiski graficzne planów miasta i map - stają się one nie tylko informacją, ale również niezwykle imponującą struktura graficzną. To właśnie ona stała się dla mnie punktem wyjściowym i inspiracją do powstania pracy dyplomowej. Poprzez szereg rysunków chciałam zwrócić uwagę, że miasto może być rozpatrywane także, jako samoistnie żyjący obraz graficzny oderwany od samego pojęcia.
      Forma mojej pracy przybrała charakter cyklu pt. "Miasto" złożonego z 5 prac rysunkowych. Ostateczny efekt poprzedzały liczne szkice, układy i rozwiązania graficzne na mniejszych arkuszach. Sam dobór formatu 140 x 200 cm nie był przypadkowy, bowiem rysunki miały tworzyć ogromne płaszczyzny, wizualnie dające efekt przestrzeni. W założeniu białe pola mogą być odczytywane, jako tereny niezamieszkałe, wypełnione poszczególnymi skupiskami tworzącymi miejska aglomerację. Sama struktura graficzne rysunków jest mocno zagęszczona wychodząca od motywów kolażowych, które w przełożeniu na rzeczywistość miały symbolizować centrum. Całość daje efekt abstrakcyjnych układów graficznych.

Klaudia Grygierczyk

Marta Pecka - malarstwo

"Autoportret zwielokrotniony"









     Motyw autoportretu przewija się przez całą historię sztuki, od starożytności do czasów współczesnych, wykonywany we wszystkich epokach, stylach, technikach i rodzajach sztuk plastycznych. Jest on dla artysty zmierzeniem się z własnym sobą, jako twórcą (niszczycielem) i jako człowiekiem (zwierzęciem) oraz psychologicznym rozliczeniem się z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Kierując się słowami Stanisława Jerzego Leca: „Każdy autoportret jest aktem, nic tak nie obnaża”, artysta „rozbiera się” przed publicznością, pokazując siebie takim, jakim jest lub jakim chciałby być, czasem ukazuje nawet więcej niż miał początkowo w zamyśle. Dlatego akt twórczy jest ciągłym dochodzeniem do pewnych wniosków wciąż na nowo, procesem, który nie kończy się wraz z ukończeniem obrazu (przekazu).
    Myślą przewodnią mojej pracy jest pokazanie człowieka – na przykładzie mojej osoby - w swej złożoności, niejednoznaczności oraz mnogości wątków, jakie w nim siedzą. Dlatego też świadomie przedstawione przeze mnie obrazy/dzieła są od siebie różne treściowo i formalnie. Owa różnorodność polega na wielowątkowości zjawisk, zdarzeń, wyobrażeń jakie napotyka człowiek przez całe swoje życie. Dlatego też każdy obraz porusza inny problem z przeszłości czy też teraźniejszości i być może zadaje pytania na przyszłość.
    Obraz jest pewnego rodzaju lustrem, w którym twórca odbija siebie w danej chwili, dlatego też moje odbicia bywają różne w zależności od sytuacji; od zdeformowanego odbicia świata dziecka w krzywym zwierciadle („Oczami dziecka”, olej na płótnie, 100cm˟100cm), przez odbicie alternatywnej osobowości jaką w dzisiejszych czasach jest tożsamość internetowa („Facebook”, olej na płótnie, 60cm 90cm), aż po odbicie stereotypowego widzenia kobiety („Kobieta”, olej na płótnie, 80cm 60cm).
    Moim założeniem była próba nie zamykania człowieka w ścisłych ramach jego przedstawienia, gdyż opowiadając o człowieku nie można ograniczać się do kilku podobnych formalnie i treściowo obrazów, które nie są w stanie pokazać go w prawdziwej jego istocie. Wiadome jest, że nawet bardzo różnorodne i złożone prace nie pokażą w całości wielowątkowej natury człowieka, jednak w większej części pomogą zrozumieć problemy, jakie rządzą człowiekiem i jego światem (wewnętrznym).

Marta Pecka

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Anna Drobiec - multimedia

"Wspomnienie"


     Dyplom Anny Drobiec został zrealizowany w programie Adobe Flash. Wszystkie rysunki zostały narysowane przez autorkę i zanimowane poklatkowo. Praca przedstawia starszą panią, którą w dość zaskakujący sposób ponoszą wspomnienia z dzieciństwa.

Dorota Cioch - rzeźba

 "Portret Matki"








Kobieta ma w sobie niezwykłą siłę przetrwania. Dzięki swojej intuicyjnej wizji przewidywania zapobiega wydarzeniom, swoim zaangażowaniem potrafi jednoczyć ludzi, jest uczuciowa, wytrzymała, cierpliwa. Wewnętrzna siła kobiety to niezastąpiony przewodnik, który pozwala na odkrywanie i kumulowanie energii do podjęcia działania.  
    Pomyślmy przez chwilę o kobietach w naszych rodzinach. Jak duży bagaż doświadczeń niosą wraz ze sobą przez życie. Jesteśmy świadkami ich szczęścia, smutków , rozczarowań, sukcesów.
    Kobiety, żony, matki, żyjące współcześnie, wypełniając swoje role na wielu płaszczyznach, chcą oprócz macierzyństwa i doświadczeń pani domu, przeżyć coś dla siebie, ambicjonalnie ważnego.
    Taka jest moja mama, której zawdzięczam bardzo dużo, a może i wszystko.Jest kobietą niezwykle wrażliwą, emocjonalną, kochającą a przy tym silną, zdecydowaną i pewną siebie. jest podporą i bezgranicznie pomocnym człowiekiem. Jej wewnętrzna siła pozwala przetrwać najtrudniejsze chwile w codziennym życiu. Pokłady tej siły koncentrowane i skoncentrowane są Skąd czerpie energię i siłę aby sprostać wszystkim obowiązkom dnia codziennego. Jest coś w tym niezwykle istotnego i cennego.
    Przeplatanie życia codziennego z marzeniami tworzy niezwykłą kumulację myśli, czynów, dzięki, którym czujemy potrzebę rozładowania energii, wyzbycia się niej z naszej świadomości, skoncentrowaniu się na pewnym obiekcie.
    O sile kobiet może świadczyć macierzyństwo, które wymaga niezwykłego poświęcenia , bardzo często rezygnacji z marzeń, a jednocześnie daje szczęście i bardzo często wsparcie w trudnych sytuacjach.  
    To właśnie matka najczęściej poświęca się dla rodziny, która jest dla niej niesamowitym źródłem siły. Sploty różnych wydarzeń, łączą się ze sobą tworząc nowe, nieznane pokłady energii, które potrzebują ujścia lub skoncentrowania się na stabilnym przedmiocie.
    Moja praca ma na celu osiągnięcie wyrazu kobiecej potęgi, siły. Powinna wyrażać nie tylko wymiar duchowy ale również fizyczny. Symbolizuje ona siłę i wytrwałość kobiety w codziennym życiu.
    Forma tkana ma na celu ukazanie, że tylko poprzez ciężką, wymagającą skupienia oraz cierpliwości pracę możemy w życiu coś osiągnąć.
    Przeplatanie się wątków scharakteryzowane jest z codziennością z podejmowaniem od nowa tych samych czynności.
    W pracy rzeźbiarskiej oprócz symbolicznego przedstawienia chciałam pokazać również połączenie dwóch materiałów pochodzących z natury. Inspirujący dla mnie był sam motyw połączenia, ponieważ chciałam uzyskać efekt łączenia ze sobą elementu delikatnego z twardym. Powstaje pewne napięcie, które jest na pograniczu wytrzymałości. Odnosimy wrażenie, że za parę chwil się zerwie, nie wytrzyma.
    Kamienie, które wykorzystałam, symbolizują próby owego łączenia, kontaktu dwóch materiałów. Czasami dochodzi do zatracenia łączności, jednak ślady pozostają.
    Kamień to opoka na której budujemy coś cennego, coś co powinno przetrwać. Są to swego rodzaju szpulki w które wplatana jest siła kobiety.
    Przeplatanie się lin, sznurów, nici to egzystencja kobiety w świecie. Wypełnia swoje przeznaczenie zgodnie z pewnymi torami, a jednocześnie szuka nowych doświadczeń.  
Przestrzeń za zasłoniętą częścią symbolizuje odcięcie od świata zwyczajnego, fizycznie namacalnego.




Dorota Cioch

Gabriela Pienias - malarstwo

"Slumsy"







http://www.skyscrapercity.com










    Praca dyplomowa, którą wykonałam, składa się z sześciu obrazów o formacie 220 x 115. Obrazy zostały namalowane farbą olejną na deskach Przedstawiają slumsy oraz ludzi w nich przebywających. W celu wykonania pracy wykorzystałam zdjęcia znajdujące się w internecie. Posłużyłam się nimi przenosząc znajdujący się na nich obraz na deskę. Starałam się namalować obrazy tak, aby jak najwierniej przedstawiały to, co znajduje się na zdjęciu. Jednakże moim zamiarem nie było stworzenie obrazów hiperrealistycznych, ponieważ chciałam, aby widać było plamę oraz gest malarski, aby każdy zobaczył, że obrazy zostały namalowane. Jest to bardzo istotne, że praca została wykonana farbą olejną, na dużym formacie oraz, że jest to praca malarska. W przeciwnym razie powiększyłabym jedynie zdjęcia, zaczerpnięte z internetu, do odpowiednich rozmiarów. Uważam jednak, że obraz ma większą rangę oddziaływania niż zdjęcie, ponieważ jest kojarzony z klasyką, ze sztuką czystą, wysoką.    
    Problemem wykluczenia społecznego zajmuję się już od dawna. Jednakże wcześniej zajmowałam się problemem lokalnie, w przestrzeni miejskiej, w której mieszkam. Obecnie zastanawiam się nad tym, jak wygląda problem ubóstwa globalnie. Najwięcej ludzi wykluczonych społecznie znajduje się w slumsach, które z roku na rok są coraz większe w związku z zwiększaniem się liczby ludzi ubogich. „...w Azji Południowej  badania przeprowadzone pod koniec lat 80. pokazały, że 90% wzrostu liczby gospodarstw domowych w miastach przypada na slumsy. Ogromna liczba skłotersów w Karaczi co 10 lat ulega podwojeniu, a slumsy w Indiach rosną 2,5-krotnie szybciej niż ogólna liczba ludności(...) Do Delhi rocznie migruje 500 tys. osób – z czego 400 tys. kończy w slumsach.” Jest to bardzo istotny problem społeczny, głównie w tzw. krajach Trzeciego Świata.
    Postanowiłam namalować obrazy przedstawiające slumsy, ponieważ chciałabym, aby ludzie zaczęli zastanawiać się nad tego typu problemami, ale również nad polityką państw oraz gospodarką światową. Dlaczego tak się dzieje w obecnym świecie?
    Prawie na każdym obrazie ludzie przedstawieni są w naturalnej wielkości, aby każdy mógł utożsamić się z postacią na obrazie, która zmierza w kierunku odbiorcy.  Obrazy są duże, co wskazuje również na ogrom zjawiska powstawania slumsów. Malarstwo wystawione w galerii odbieramy jako koneserzy, esteci. Środki przekazu, narzędzia, jakich używam, mają wartość symboliczną. Niektórzy sądzą, że malarstwo jest „burżuazyjne”, przeznaczone dla wysmakowanych odbiorców zatem malując obrazy nadaje im rangę, a używając wielkich formatów ukazuję powagę zaczerpniętego przeze mnie tematu (niegdyś, na akademiach, tego typu format był przeznaczony dla malarstwa historycznego jako tematu najbardziej znaczącego). W tej sytuacji problem ubóstwa nabiera większego znaczenia. Jednakże obrazy postanowiłam umieścić w przestrzeni publicznej, która nie jest przeznaczona do wystawiania tego typu obrazów. Chcę, aby moje obrazy mogli zobaczyć wszyscy, bez względu na to czy interesują się sztuką. Wystawienie obrazów w takim miejscu sprawia, że chcąc lub nie chcąc ludzie i tak je zobaczą i prawdopodobnie zainteresują się obrazami, gdyż będzie to nietypowe zjawisko. Dzięki temu obrazy zaczną bardziej „oddziaływać” społecznie.
    Ludzie wykluczeni społecznie nie mają głosu w przestrzeni publicznej. Chcę, aby moje obrazy „mówiły” w ich imieniu. Chcę, aby przedstawiały problem. Jednakże nie chcę oceniać sytuacji tych ludzi, nie chcę pokazywać, że ludzie żyjący w slumsach są nieszczęśliwi, ponieważ tego tak naprawdę nie wiem. Chcę ukazać problem, nad którym każdy z nas powinien się zastanowić, ponieważ on istnieje na całym świecie.

 Gabriela Pienias



Krzysztof Wilde - rzeźba

"Oczyszczenie"







               Problem, który staram się pokazać w swojej pracy dotyczy tego, co wynika z kontaktu człowieka z istotą żywą, jaką jest zwierzę. Na pierwszy plan z kontaktu tych dwóch istnień wychodzi m.in. oswojenie. Zwierzęta nam najbliższe to takie, które są oswojone przez człowieka. Samo oswojenie nie jest problemem, niejako wynika z porządku samej natury. Problemem jest zaniedbanie owego oswojenia. Człowiek oswajając zwierzę stał się niejako odpowiedzialny za nie.
    Żyją obok nas, spotykamy się z nimi na co dzień, przechodząc obok nich zainteresowani bądź obojętni. Pytanie brzmi: kto jest bardziej drugiemu potrzebny: zwierzę człowiekowi, czy człowiek zwierzęciu?
    Jako dziecko spotkałem się z taką opinią: „zwierzęta nie mają duszy”. Od razu się z nią nie zgodziłem. W oczach zwierząt znajduję wiele pierwiastka duchowego . Patrząc w oczy psa, można zobaczyć raj przez człowieka utracony. Widząc szczerość, dobroć, brak chęci posiadania, człowiek nieraz odczuwa zazdrość. Zwierzęta są dobrymi duchami, aniołami, które dzielą się swoją dobrocią, zaszczepiając w człowieku miłość (jeśli człowiek na to pozwoli).
    Są różne postawy wobec zwierząt, wiele ludzi jest miłośnikami tych istot. Jest jednak coś w nas co sprawia, że nie zawsze jest tak jak  by być mogło. Pewien brak świadomości w trakcie podejmowania decyzji, niemoc, która jest tego efektem przekłada się na pewien błąd. Miejscem w którym ten błąd jest widoczny to schronisko dla zwierząt.
    W samej przestrzeni schroniska nie jest łatwo ominąć krat, których jest mnóstwo. Dopiero pewna świadomość tego, że to nie zwierzęta są zniewolone tylko my, zdejmujemy te kraty. Patrząc od ich strony, to człowiek jest za kratami, zniewolony przez swą złość, zazdrość i ciągłą chęć podporządkowywania sobie świata. 
      Co stało by się gdyby przestrzenie te zostały niejako oczyszczone z piętna jakie zostało im przypisane, a zwierzęta znalazłyby sobie najbardziej właściwe miejsca?


Krzysztof Wilde

Michał Ogiński - malarstwo

"Panopticum"









    Jego cechą charakterystyczną jest żywiołowość zapisu. Michał Ogiński prezentuje cykl obrazów dotyczący klubu studenckiego Panopticum. W zestawie obrazów cztery największe  o wymiarach 2 m na 1,5 m, w tym jeden nieco dłuższy, spełniają funkcję wiodącą i scalającą. Pozostałe, to obrazy o wyraźnie mniejszych formatach. Autor wydobywa zdawałoby się sceny banalne, jakieś spotkania, rozmowy. Portretuje konkretne osoby. Charakterystyczny jest nasycony kolor z często obecnymi tonami żółci, pomarańczu i  akcentami czerwieni  oraz tonami fioletu i błękitu. Obrazy malowane są ze znajomością tradycji  malarstwa francuskiego końca 19 i początku dwudziestego stulecia, szczególnie Gaugina, Lautreca oraz Picassa. Wiedza ta nie jest zbytnio manifestowana, bo ważniejsze  od niej stają się historie, stanowiące treść  obrazów. Autor korzysta z różnych źródeł wizualnej informacji. Maluje z pamięci, z natury, wreszcie z fotografii, kreując i interpretując prywatne sytuacje  osób tam  występujących. Ważny  staje się autorski zapis, notacja przefiltrowana przez emocje.  Notacja zresztą zawsze w sztuce odgrywała podstawową rolę. Jeśli nie była to notacja osoby autora, to notacja jakiejś rzeczywistości. Leży u podstaw istnienia. Malarski pamiętnik z którym mamy do czynienia, to sposób na przedłużenie życia.
    Michał Ogiński jest dzieckiem swojego czasu, co widać w sposobie narracji. Jego cechą jest lekkość i otwartość, bez sztywnego respektowania dawnych schematów ikonograficznych  i konwencji. Temat, który wybrał, wiąże się z jego i rówieśników  życiem. Panopticum, klub, który obok innych miejsc w okolicy jak; Eldorado, Siódemki, Stary targ, czy wyremontowany Absolut, ogniskuje nieoficjalne życie młodych ludzi, zresztą bez gloryfikacji autora. Trzeba dodać, że nieoficjalność zawsze była najlepszą  inspiracją dla twórczości.  Zestaw obrazów  przywołuje we mnie skojarzenia komiksowe. Różnorodność formatów -  bardzo dużych i  stosunkowo małych a także obrazy w obrazie, wszystko to  kojarzy się z kompozycją strony  w tym gatunku twórczości . Również tym jestem skłonny tłumaczyć nasycony, często nawet jarmarczny kolor tych przedstawień. Autor w swoim dorobku  posiada już wyróżnienia za komiksy w ogólnopolskich konkursach - w 2008 r. za komiks o tematyce ekonomicznej  organizowanym przez fundację FOR w Warszawie oraz w 2010r. za komiks z okazji 600 - lecia  bitwy pod Grunwaldem organizowanym przez Zamek Królewski na Wawelu.  Moje skojarzenia idą dalej, choć jest to tylko cząstkowa prawda. Przypominają mi się przykłady wykorzystania komiksu w malarstwie pop artu, między innymi u Roya Lichtensteina. Skojarzenia te dotykają jednak tylko powierzchni. Różnice zaś  dotyczą spraw zasadniczych. Obrazy Lichtensteina  są  bezwzględnym komentarzem na temat społeczeństwa konsumpcyjnego. Celowo głupawa, schematyczna forma o cechach kalki, ujawnia pustkę emocjonalną konsumpcjonizmu. To malarstwo przenika programowy schematyzm, skrajny  konwencjonalizm przedstawień, krzykliwa ale zimna ekspresja. Tego wszystkiego nie ma w obrazach Michała Ogińskiego. Sam autor zastrzega się przed takimi porównaniami. Nie przejawia  też popartowskich fascynacji. Zbieżność form wynika z tego, że komiks już kilkadziesiąt lat temu  zadomowił się w kulturze. Jego specyfika wyraża sposób bycia pokolenia do którego autor należy. Oprócz formy w komiksie ważna jest treść i scenariusz. W przedstawionych obrazach nie ma gotowej fabuły. Zestawienia obrazów przypominają raczej szkicownik, niż zaplanowaną formę komiksu.  Efekt końcowy pozostaje w obrębie tradycyjnie rozumianego obrazu. Jest działanie jego skrótem.
    Podobieństwa należałoby raczej szukać w polskiej tradycji malarskiej nowego realizmu. Ta bogata w różne  oblicza i formy  tendencja poszukiwała współczesnej ikonografii w innych niż dotąd formach realistycznych. Twórcy nowego realizmu  czasem rejestrowali nową  rzeczywistość, jak grupa Wprost, lub znajdywali nową formułę. Ich charakterystyczną cechą był nieokreślony stopień korzystania z fotografii.  Tak też jest w przypadku Michała Ogińskiego. Wspólna z nimi jest też rejestracja konkretnej rzeczywistości, w tym przypadku  klubu Panopticum. I jeszcze jedno, sam termin oznacza wystawę, lub muzeum osobliwości albo gabinet figur woskowych. Znaczenie może być odniesione  do  osobliwie zaobserwowanych i namalowanych fragmentów tego swoistego theatrum.
    Prezentowany cykl oceniam bardzo dobrze.




Dr Ireneusz Botor

Julia Gąszczak - Wilde - malarstwo

"Babcia"






    Przestrzeń obrazów Julii Gąszczak to przestrzeń bardzo osobista, skrywająca tajemnice intymnego świata przeżyć, emocji i obaw. Tematyką cyklu jej obrazów jest portret babci i pośrednio jej własny poprzez refleksję nad egzystencją i uczuciowo traktowanym wizerunkiem bliskiej osoby. Podporządkowanie idei obrazów konwencji realistycznej inspirowanej fotograficznym zapisem warunkuje ostateczny charakter malarskiej wizji.
Znaczenie fotografii jako fenomenu wzbogacającego, obdarzającego nowym spojrzeniem na rzeczywistość i przekraczającego granice tej rzeczywistości jest dla twórcy istotne i inspirujące. Stając się symbolem ważności chwili zapewnia jej swoistą nieśmiertelność. Może stanowić pamięć przeszłości, może być zapisem teraźniejszości, reportażem, dokumentem.                                                                                            
     Cykl fotografii babci wykonanych przez autorkę staje się bazą do poszukiwania nowych wartości w warstwie malarskiego przedstawienia. Kadry te w malarskim medium nabierają innego, bardziej osobistego znaczenia poprzez dotyk ręki, ślad narzędzia, własną wewnętrzną logikę układu kompozycyjnego, wreszcie przez traktowanie gamy barwnej jako zespołu współzależnych dźwięków kreujących nastrojowość i emocjonalność obrazu. Autorka wchodzi w przestrzeń codziennego bytowania portretującej łącząc dwa obszary: życia i codziennych czynności oraz artystycznego faktu. Wychodząc od inspiracji przestrzenią rzeczywistą miejsca Julia Gąszczak buduje metaforę przestrzeni świata dostępnego każdemu z nas i każdemu na swój sposób, niepowtarzalny i dynamicznie zmieniający się w ciągu całego życia. Przestrzeń obrazu jest dla autorki „pochwyceniem momentu”, wycinkiem rzeczywistości, pokojem, schronieniem, azylem w którym starsza kobieta niestrudzenie pełni swoją rolę, porządkuje, karmi, pielęgnuje życie. Każdy szczegół kompozycji poddawany był w trakcie tworzenia drobiazgowej obróbce, dociekliwej analizie semantycznej i formalnej.
     Kadry, w których porusza się sylwetka kobiety wypełnione są różnymi przedmiotami, naczyniami, sprzętami domowymi, rekwizytami codzienności, a w nich – pisząca przy żółtym stole, odpoczywająca w błękicie, pielęgnująca rozkwitłe czerwienią pelargonie. Wszystkie te obrazy są próbą zatrzymania tego co bliskie i ważne dla autorki – obecności drogiej osoby.  Są jednocześnie wyrazem refleksji nad fenomenem życia i nieuchronnością przemijania.

Prof. Elżbieta Kuraj